Oczy Everly płonęły gniewem, gdy słuchała słów Conrada; jej dłonie zacisnęły się w pięści. — Egoistką? — wycedziła, a jej głos drżał z ledwie skrywanej furii. — Jak śmiesz nazywać mnie egoistką po tym wszystkim, co zrobiłeś?
Conrad stał jak wryty, wodząc wzrokiem w stronę drzwi i rozważając ucieczkę. Ale Everly jeszcze nie skończyła. Ruszyła w jego stronę, mówiąc niskim, groźnym tonem. — Zdradziłe






