Conrad bębnił palcami o blat biurka, tępo wpatrując się w ekran. Spotkanie z Margot go wyczerpało, ale nie w taki sposób, jakiego potrzebował. Nie czuł satysfakcji, żadnego poczucia mocy czy kontroli. Była dla niego jedynie uciążliwością, pionkiem, który dawno przestał być użyteczny. Jego prawdziwy cel, jego obsesja, znajdowała się gdzie indziej – przy Everly.
W momencie, gdy Margot wyszła z gabin






