Dni zmieniały się w tygodnie, a życie toczyło się rytmem, który wydawał się zarazem znajomy i pusty. Everly rzuciła się w wir codzienności z niemal mechaniczną precyzją – poranna kawa, spotkania służbowe, obowiązki towarzyskie, a wszystko to z uśmiechem, który nigdy nie sięgał jej oczu. Opanowała do perfekcji sztukę sprawiania wrażenia, że wszystko jest w porządku, śmiania się w odpowiednich momen






