Para odwróciła się całkowicie, oboje westchnęli głośno, uświadamiając sobie, kto przed nimi stoi.
Oczy Daltona rozszerzyły się, gdy ją zobaczył. – Carys? – wykrztusił, a niedowierzanie zabarwiło jego głos. – Ty jesteś właścicielką tego miejsca?
Carys skrzyżowała ramiona, a jej irytacja rosła. – Tak, Dalton. Ja. A teraz, czy zechcesz wyjaśnić, dlaczego robisz raban w moim sklepie?
Lydia zwróciła si






