Carys weszła do swojego sklepu, a jej pierś falowała pod ciężarem targających nią emocji. Droga powrotna była nie do zniesienia, łzy spływały po jej policzkach niczym niemy sztorm. Słowa ojca niosły się echem w jej umyśle, a każda sylaba była jak sztylet obracany w piersi.
„Zostaw Rowana. Pozwól, by Sloane go miała”.
Parsknęła gorzko, a sama ta myśl wywołała nową falę gniewu. Jak jej ojciec, człow






