Trevor nie przestał trącać jej nosem i całować jej wzgórka, podczas gdy ona powoli ochłaniała po tak ostrym, słodkim uniesieniu. Kiedy w końcu z trudem otworzyła oczy, wygładziła jego zmierzwioną czuprynę i westchnęła. – Lepiej?
Jego uśmiech rozświetlił jej świat, przypominając jej, że on jest jej światem. I że zrobiłaby wszystko na tym świecie, żeby go zatrzymać. – Tak. To było…
– Mało. – Trevor






