Zimny wiatr smagał mrok.
Leon stał pod latarnią w swoim idealnie skrojonym garniturze, a jego sylwetka kładła się długim cieniem na chodniku, niosąc ze sobą nutę mimowolnej samotności.
„Hugo, ty też tutaj?” Skwitował obecność brata krótkim spojrzeniem, po czym wzrokiem sięgnął dalej, ku Dianie stojącej kilka kroków za nim.
Ścisnęło go w gardle. „Diano. Chciałbym porozmawiać”.
Diana patrzyła na nie






