Leon zmarszczył brwi, nakazując kierowcy zjechać na pobocze.
Wyszli jeden po drugim i ruszyli w stronę cieni rzucanych przez drzewa rosnące wzdłuż chodnika.
"Czekałeś tu celowo". W głosie Leona pobrzmiewały emocje, których nie potrafił do końca zidentyfikować.
On i jego przyrodni brat zawsze trzymali się na dystans. Cokolwiek sprowadziło tu Hugona dzisiejszego wieczoru, nie było to dziełem przypad






