Harper
Rozległo się kolejne pukanie.
Ciche. Trzy razy.
Niegorączkowe, niewymuszone – po prostu cierpliwe.
Zamarliśmy.
Gavin odwrócił się pierwszy, a każdy mięsień jego pleców napiął się jak struna.
— Nie ruszajcie się — powiedział cicho.
Declan zdążył już wyciągnąć nóż, którego ostrze złowiło błysk ognia z kominka.
Czwarte pukanie. Głośniejsze.
A potem…
— Harper?
Krew ścięła mi się w żyłach.
To b






