Harper
Deski znów zadrżały – tym razem mocniej. Z krokwi posypał się kurz, wirując w świetle latarni niczym popiół.
Gavin gwałtownie obrócił głowę w stronę dźwięku. Kucnął, przyciskając płasko dłoń do desek.
— To nie dom osiada.
Wibracje przeniosły się na moje kolana, niskie i rytmiczne. Trzy uderzenia. Pauza. A potem jeszcze jedno.
Declan wyciągnął nóż bez słowa, przeczesując wzrokiem cienie.
—






