Harper
Kołysaliśmy się dalej, nasze ciała były dopasowane na tyle, że każda mała zmiana pozycji wywoływała iskry. Jego dłoń spoczywała pewnie na mojej talii, prowadząc mnie, dając oparcie, a jednocześnie sprawiając, że każdy oddech stawał się trudniejszy do wzięcia.
Oczy Declana nie odrywały się od moich – były spokojne, ciemne, głodne w sposób, który starał się ukryć, ale całkowicie mu to nie wyc






