Harper
Samochód odjechał z prywatnego lądowiska w ciszy.
Przez pierwsze kilka sekund żadne z nas się nie odzywało. Opony toczyły się po zamarzniętym asfalcie, a w oddali majaczyło miasto, którego światła bladły pod zimowym niebem. Wciąż obejmowałam się ramionami z zimna, ale chłód wewnątrz auta nie miał nic wspólnego z pogodą.
Declan nie odrywał wzroku od drogi.
Obie ręce na kierownicy.
Zbielałe k






