Harper
Podszedł bliżej bez wahania, aż moje plecy uderzyły o ścianę za mną. Kiedy nie miałam już dokąd uciec, pokonał resztę dystansu, przyciskając swoją klatkę piersiową do moich piersi, więżąc mnie swoim ciałem, jakby miał pełny zamiar zatrzymać mnie dokładnie tam, gdzie byłam.
— Nie chcesz mnie wystawiać na próbę, Harper — wymruczał niskim, opanowanym głosem, który nie musiał być głośny, by mie






