Punkt widzenia Elary
Przez resztę czasu spędzonego w wesołym miasteczku czułam się jak w błogim śnie. Zarek, dzieci i ja zachowywaliśmy się jak prawdziwa para, i to nie tylko na pokaz. Pod koniec wieczoru Zarek trzymał mnie nawet za rękę, gdy spacerowaliśmy między straganami z grami, a dzieci na zmianę próbowały szczęścia, by wygrać nagrody.
W końcu dzieci zaczęły ziewać, ja też byłam zmęczona. Za






