POV Elary
— Wszystko w porządku — powiedziała. Gdy próbowałam usiąść, położyła mi dłonie na ramionach, delikatnie kładąc mnie z powrotem na łóżku. — Nic mu nie jest.
— Byliśmy w lesie. Został otruty. Padało i... — mówiłam szybko, ledwo łapiąc oddech.
— Wiemy — przerwała spokojnym głosem, najwyraźniej próbując mnie ukoić. — Zarek poczuł się trochę lepiej. Sam wyniósł cię z lasu i przywiózł tutaj.
—






