Jest dziesiąta i goście zaczynają się rozchodzić. Ich kierowcy parkują przed budynkiem, a wkrótce wszyscy znikają za drzwiami wejściowymi. Evangeline wychodzi wcześniej, ponieważ bardzo dużo dzisiaj pracowała. Julian i Elias wychodzą jako ostatni i znajdują Caspiana czekającego na ciemnej ulicy. Julian marszczy brwi. – Po cholerę teraz przychodzisz?
– Julian – Caspian uśmiecha się szeroko i powoli






