Z perspektywy Genevieve:
Eleanor wyprostowała ramiona i przykleiła do twarzy chyba najbardziej sztuczny uśmiech, jaki kiedykolwiek widziałam. W sali zapadła cisza, w której słychać było jedynie miarowy stukot jej obcasów o marmurową podłogę.
Stanęła przed Arthurem i mną, zaciskając usta w swoim typowym, protekcjonalnym stylu.
– Cóż, muszę przyznać, że to wszystko było nie lada niespodzianką – mr






