Nie wiem, jak późno było, gdy Lucius wczołgał się z powrotem do sypialni, ale ja już leżałem w łóżku. Wślizgnął się pod kołdrę, ale zwinął się w kłębek na swoim boku, upewniając się, że dzieli nas istny kanion. Przewróciwszy się tak, by twarzą być skierowanym do drzwi balkonowych, leżałem przez chwilę, zanim ostatecznie wstałem. Wciąż było ciemno; wyciągnąłem paczkę papierosów z szuflady i usiadłe






