Poczułem ukłucie w umyśle. Próbowałem je zignorować, ale po kolejnych dwóch otworzyłem oczy. Na zewnątrz wciąż było ciemno, ale czuć było wilgotną rosę lasu. Spojrzałem obok – Lucius spał kamiennym snem, z ramieniem przerzuconym przez moją klatkę piersiową. Wciąż był nagi i chrapał w poduszkę. Musiał mnie umyć, gdy byłem nieprzytomny, bo nie było na mnie śladu nasienia. Miałem narzucony koc na dol






