Moje oczy powędrowały w stronę głosu, a papieros wypadł mi z ust między skały. Vance stał przede mną. Z papierosem w dłoni, uniesionym do ust. Był chudszy, wychudzony. Wyraz jego oczu mówił, że był daleko stąd; ból, który widziałem u niego po powrocie z Sekty Sanguis, ale teraz zwielokrotniony. Miał krótko ścięte włosy i był całkowicie gładko ogolony. Wstając, zarzuciłem mu ramiona na szyję i przy






