Uśmiechnąłem się szeroko, siedząc na kocu na trawiastym polu tuż na północ od centrum miasteczka. Zekiel wstał i biegał przez wysoką trawę za dwójką naszych maluchów, które śmiały się głośno, próbując przed nim uciec. W pewnym momencie Reaganne wykonała gwałtowny zwrot, a Zekiel musiał stracić równowagę, bo zniknął mi z oczu, przewracając się w trawę. Rycząc z udawaną wściekłością, na chwilę przer






