Vic odwrócił się i nawet przez krew sączącą się z jego nosa dostrzegłam ten złośliwy uśmiech. "Udowodnij to, złotko. Wypadki się zdarzają."
"Wypadek?" Słowo zabrzmiało ostro. "Celowo w niego wjechałeś z pełną prędkością."
"Stały mi na drodze."
"Już wygrał. Przekroczył już linię mety."
"I co z tego?" Vic zdjął kask i splunął krwią. "Upokorzył mnie. Zrobił ze mnie głupca na oczach wszystkich






