Asher zastygł na krześle, niczym wykuty z kamienia posąg, wpatrując się w Clarę z nieprzeniknionym wyrazem twarzy. – Skąd o tym wiesz?
– Pewnie obiecali mu władzę w zamian za pomoc, a ten głupi osioł się na to nabrał – warknął Zeke pod nosem. – Pewnie i tak chcieli go sprzątnąć, jak tylko dostaliby to, czego chcą.
– Tak. Mnie – przełknęłam ślinę, spoglądając na Ashera. – Użyliby mojej magii, jeste






