Od razu poczułam, że nie mam władzy nad tym ciałem. Myśli przepływały przez nie niczym leniwy strumień, lecz nie mogłam do nich dotrzeć. Teren był zbyt nierówny, zbyt wzburzony, bym mogła się zbliżyć. Pozostało mi jedynie zbierać strzępy myśli wyrzucane na brzeg i towarzyszące im emocje.
Stałam na poboczu wąskiej, wijącej się drogi. Otaczały mnie kępy drzew, niczym klatka, wznosząc się ku górze, a






