Zostałam wciągnięta z powrotem do ciała, a impet tego powrotu wyrwał mi z gardła zdławiony jęk.
Panika przesłoniła mi myśli. Ręce kurczowo chwyciły koszulę na piersi, szarpiąc materiał, by odsłonić gładką, nieskazitelną skórę.
„Żyję…” wysapałam, czując dudnienie serca w uszach. „To nie ja... Jeszcze tu jestem.”
Uczucie, jak dusza się ode mnie odrywa, ta esencja, która tworzyła wspomnienia, nadziej






