Tessa i Zeke rozpłynęli się w nicości, a mój wzrok skupił się wyłącznie na wyniosłej twarzy Roweny.
„Zabiłaś mojego brata” – głos ledwo do mnie należał.
Ta dzikość była mi obca, to cecha, którą widziałam tylko u Ashera. Nigdy nie sądziłam, że potrafię czuć tak ślepą nienawiść, która pożera wszystko, co w człowieku dobre, aż nie zostaje nic poza czernią. A jednak się myliłam.
Nienawidziłam Roweny.






