Czułam moc Atlasa uderzającą w moje plecy w chwili, gdy prześlizgnęliśmy się przez portal. Wstrząsnęło mną zarówno zimno, jak i surowa, dzika moc, którą uwolnił. Zniknęła w ułamku sekundy, zastąpiona uczuciem materii świata ocierającej się o naszą skórę.
Wiedziałam, że coś poszło nie tak, gdy się wyłoniliśmy, słońce przedzierało się przez korony drzew wiszące setki i setki stóp nad naszymi głowam






