Godzinę później spotkaliśmy się z Alette w naszym apartamencie. Poprowadziła nas przez niezliczone korytarze, przemierzając połowę zamku.
Lato było teraz w pełnym rozkwicie i cieszyłam się każdym widokiem kwiatów oraz podmuchem ciepłego powietrza na skórze. Szczególnie przyjemnie było w tych częściach zamku, które nie miały sufitu. Jedynie kolumny z powiewającymi zasłonami otaczały marmurowy chodn






