On ją wystawił.
Ignorując go, odwróciła się.
– Nie spiesz się tak bardzo z odejściem.
Harry zastąpił jej drogę.
Powiedziała chłodno: – Zejdź mi z drogi!
Ale on nie dał się jej zastraszyć.
Jak mógł się bać kobiety?
Poza tym, wiele przez nią wycierpiał.
Zakpił z niej: – No i co? – Zirytowała się tak, że już miała go uderzyć.
– Harry, co ty tam robisz?
Elegancki głos ją powstrzymał. Rzucił okiem na S






