Perspektywa Arii
Wpatrywałam się w niego z niedowierzaniem.
Jaki normalny człowiek przyprowadza snajperów na przyjęcie?! Nie było mowy, żeby był przy zdrowych zmysłach.
– Jesteś, kurwa, szalony – syknęłam wściekła.
– Być może – powiedział całkowicie niewzruszony i zacisnął uścisk. – Więc co powiesz? Następna piosenka? Czy głowa twojego kochasia?
Strząsnęłam jego rękę z całej siły. – Proszę bardzo.






