"Gdzie ty patrzysz?" Mężczyzna stojący za Anandem odezwał się ochrypłym głosem i zacieśnił chwyt.
Anand nie śmiał rozejrzeć się wokół, ale dostrzegł, że napastnik podwinął rękaw silnego ramienia, które przygniatało go do miejsca. Muskularną rękę przecinały przerażające blizny.
Anand nagle przypomniał sobie, że mąż Bianki zaginął dwa lata temu. Kiedy chciał ją wtedy odwiedzić, odprawiła go z kwitki






