Tej nocy Biance śnił się Luke.
We śnie leżeli na łące. Wierzby wypuszczały pąki, a słońce grzało łagodnie.
Ukryła twarz w jego piersi. Jedną dłonią gładziła jego przystojną twarz, pogrążona w radosnej ekstazie ponownego spotkania, a drugą żartobliwie go uderzała.
Na przemian płakała i śmiała się, pytając: "Gdzie byłeś przez te ostatnie dwa lata? Nie wiesz, że prawie odchodziłam od zmysłów, myśląc






