Robert spojrzał na swoich podwładnych, rozrzuconych bezwładnie na ziemi. Zostali postrzeleni prosto w serce i zginęli na miejscu.
Diabelnie przystojny mężczyzna stał niedaleko niego, uśmiechając się bezczelnie. Jego wzrok, ostry jak nóż, wpatrywał się w niego niczym w ofiarę.
Wkrótce Robert odzyskał zmysły.
Wiedział, że człowiekiem przed nim był Percy Mallory, władca przestępczego półświatka Miast






