Drzwi do gabinetu prezesa nie były domknięte; pozostała w nich niewielka szczelina.
Mavis stanęła za drzwiami i zerknęła do środka.
Luke stał bokiem przed oknami sięgającymi od podłogi aż po sufit. Jego smukłe ciało emanowało zniewalającą ekstrawagancją, gdy spoglądał na tętniące życiem miasto na zewnątrz.
Światło słoneczne podkreślało jego profil z boku złocistym blaskiem.
Kąciki jego ust były un






