**Elliot**
Portal otwiera się z błyskiem fioletu, rozpraszając świetliki i prawie przewracając koszyk między nami. Macey wydaje z siebie jęk, zanim poświata w ogóle zdąży zgasnąć.
– Proszę, powiedz mi, że to nie znowu Envy – mruczy.
Nawet nie zadaję sobie trudu, by podnieść wzrok. – To zawsze Envy.
I rzeczywiście, oto ona – stoi na środku naszego ogrodu, z jedną ręką na biodrze, a w drugiej trzyma






