**Elliot**
Zanim napięcie w pokoju rzednie na tyle, by znów można było oddychać, Envy opiera się o framugę drzwi, jedną rękę trzymając na biodrze, a drugą kręcąc długopisem, jakby robiła notatki z naszego rozwoju emocjonalnego.
– Cóż – mówi w końcu. – Mogło pójść gorzej.
Macey odwraca się w jej stronę, pół śmiejąc się, pół wzdychając.
– Czyżby?
– O, zdecydowanie. – Uśmiech Envy się poszerza. – Nik






