Śmiech Macey wypełnia pokój, jasny i pozbawiony tchu, wyciągając ze mnie coś głębokiego, coś, co powstrzymywałem zbyt długo. Moje tętno nie chce zwolnić. Za każdym razem, gdy się porusza, za każdym razem, gdy jej włosy muskają moją skórę, powietrze zdaje się gęstnieć. Zaczyna się znowu odsuwać, wciąż się śmiejąc, a ten dźwięk uderza mnie prosto w pierś. Zanim zdążę się powstrzymać, wydobywa się ze






