Dziś Dean powiedział, że będę mogła poznać „moich ludzi”. Nie wiem, czego się spodziewałam, ale nie tego – ciemnej, otwartej jaskini pachnącej dymem i potem, wypełnionej dziesiątkami wyrzutków. Niektórzy siedzą wokół ognisk, inni śpią na stertach starych koców, jeszcze inni ostrzą ostrza, które wyglądają na skradzione ze zbrojowni watah. Dwóch strażników mnie flankuje. Dużych, znudzonych i wygląda






