**Elliot**
Śmiech w ogrodzie przeszedł w przyjemny gwar. Muzyka cichnie, pochodnie dopalają się powoli, powietrze jest gęste od słodyczy wina i kwiatów. Dłoń Macey wciąż spoczywa w mojej, gdy ostatnia piosenka dobiega końca. Wygląda promiennie w blasku światła rzeki, z zarumienionymi policzkami i koroną przekrzywioną lekko na bok. Nie mogę przestać na nią patrzeć.
– Wasza Wysokość – mruczę wystarc






