**Macey**
To było niedorzeczne.
Złe.
Popieprzone.
Każdy instynkt, jaki miałam, krzyczał do mnie, żebym uciekała, walczyła, drapała i kopała, i sprawiła, żeby pożałował, że kiedykolwiek mnie dotknął, ale nie byłam głupia.
Nie teraz.
Nie tutaj.
Nie przed setką wyrzutków, którzy wyglądali, jakby mieli mnie rozerwać na strzępy w sekundzie, w której on da słowo.
Więc zrobiłam to, co musiałam.
Stałam ni






