Ledwie nie upuściłam kubków z kawą, które trzymałam, kiedy to zobaczyłam. Tam, siedząc prosto na szpitalnym łóżku, był Degas – z otwartymi i czujnymi oczami, ożywione rozmawiał z Chrisem.
– Degas – wyszeptałam, rozsuwając gwałtownie zasłonę. – Obudziłeś się!
Starszy wilk odwrócił się do mnie z wymuszonym uśmiechem. – Doprawdy, moja droga – powiedział ochrypłym chichotem. – Jak długo byłem nieprzyt






