Poranne słońce rzucało długie cienie na ruiny Packhouse, gdy Chris i ja przedzieraliśmy się przez gruz. Gryzący zapach spalenizny wciąż unosił się ciężko w powietrzu, powodując łzawienie oczu i drapanie w gardle. Zwęglone drewno chrzęściło pod naszymi stopami, a tu i ówdzie z pogorzeliska unosiły się jeszcze smużki dymu, mimo że pożar ugaszono zeszłej nocy.
Gdyby nie pojawienie się innych Alf na






