languageJęzyk

#CHAPTER 2: Meeting

Autor: Jakub Kowalski25 mar 2025

## Ava - Perspektywa

Obudziłam się, leżąc na chodniku przed wejściem do hotelu, porzucona jak włóczęga, przemarznięta do szpiku kości i z pulsującym bólem głowy. Byłam prawie całkowicie odrętwiała, ale w jakiś sposób wciąż czułam w sobie kawałki zerwanej więzi z Ethanem, które niczym odłamki szkła cięły mi serce i żołądek.

Kilku przechodniów spoglądało na mnie dziwnie, jak to mają w zwyczaju Ludzie. No tak. Byłam w Świecie Ludzi.

Nie mogłam nawet wrócić teraz do domu. Między Światem Ludzi a Terytorium Wilkołaków rozciągała się cieśnina. Ethan powiedział, że musi spędzić sylwestra tutaj z powodu interesów z ludźmi. Więc dzisiejszej nocy przyjechałam tutaj dla Ethana promem. Teraz musiałam czekać do jutra na pierwszy prom powrotny do domu.

Z trudem usiadłam, a potem, bardzo powoli, wstałam. Oparłam prawą dłoń o metalową ramę drzwi wejściowych hotelu i opuściłam głowę. Nacisk za oczami pulsował w rytm serca i poczułam się zdradzona tym, że ono wciąż pracuje, pompując krew do ciała, które wydawało się zniszczone nie do naprawienia.

Rozejrzałam się. Ulica tonęła w kalejdoskopie kolorowych świateł. Świąteczne i noworoczne dekoracje radośnie barwiły cienką warstwę białego śniegu na chodniku i ulicach. Skrzywiłam się na to wszystko za tę cholerną wesołość i spojrzałam w dół, szukając torby.

Jest. Kiedy niepewnie sięgnęłam po torbę, zauważyłam, że z mojego palca zniknął pierścionek zaręczynowy. Olivia musiała zabrać go z mojego nieprzytomnego ciała jak hiena cmentarna, a obraz, który ta myśl wywołała, prawie przyprawił mnie o mdłości.

Po zarzuceniu paska torby na ramię, oparłam się plecami o wejście i pozwoliłam głowie spocząć na lodowatej, złotej płycie. Trochę to złagodziło ból głowy.

A co lepsze, po drugiej stronie ulicy znajdował się bar: przytulny wystrój z drewna, witraże i neony obiecujące IPA i Bacardi.

Wiedziałam, że powinnam najpierw znaleźć sobie pokój w hotelu. Jednak zdradzona przez męża i najlepszą przyjaciółkę w zimną noc sylwestrową, nie mogłam się oprzeć drinkowi w ciepłym barze takim jak ten.

Dowlokłam się do drzwi, a wysoki młody mężczyzna otarł się o mnie, wychodząc. Pachniał drogą wodą kolońską i coś dziwnie znajomego uderzyło mnie w jego postawie i gładkich blond włosach. Spojrzałam w górę, ale to był obcy.

Jego zielone oczy łagodnie spotkały się z moim wzrokiem, dostrzegając moją twarz zalaną łzami. Prychnąwszy na jego współczucie, odwróciłam się i podeszłam do niezbyt zatłoczonego baru.

Barman, zadbany młody mężczyzna z kolorowymi tatuażami pokrywającymi umięśnione ramiona, skinął mi głową i postawił podkładkę, gdy zajęłam miejsce na stołku barowym.

– Blue Sapphire na lodzie z limonką – zamówiłam, zauważając, że jak na sylwestra jest tu cicho. Przy barze było tylko dwóch innych gości, obaj sączyli swoje drinki, a przy rozstawionych stolikach siedziało kilka par.

Zanim barman wrócił z moim drinkiem, wpatrywałam się w swój nagi palec i próbowałam wymyślić, jak ma wyglądać moje nowe życie. Jaka była moja przyszłość bez Ethana? Bez Olivii?

Myśl o ich stracie bolała równie mocno, jak gniew na ich zdradę. Obwiniałam go, ale czy kiedykolwiek naprawdę kochałam Ethana, skoro mogłam czuć się w ten sposób? Z pewnością myślałam, że tak.

Wzięłam łyk drinka, który tak przyjemnie rozgrzał mi gardło.

– Blue Sapphire na lodzie z limonką – powiedział głęboki męski głos, gdy młody mężczyzna z drzwi zajął miejsce po mojej prawej stronie.

Hm. Myślałam, że wychodził.

Ponownie spojrzałam w górę, by spotkać jego zielone oczy i uderzyło mnie, jak znajomo wyglądał.

– Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko – powiedział z łagodnym uśmiechem. – Brzmiało tak dobrze, kiedy zamawiałaś. Pomyślałem, że zamówię to samo.

Poczucie znajomości nasiliło się. – Czy my się już spotkaliśmy?

Jego uśmiech poszerzył się i zdałam sobie sprawę, że zabrzmiało to jak podryw.

– Jesteś człowiekiem, który mieszka w pobliżu? – Z zakłopotaniem zapytałam szybko, żeby zmienić temat.

– Jestem wilkołakiem.

– Aha. – Byłam zaskoczona. Rzadko widywało się innych wilkołaków włóczących się samotnie po ludzkim świecie w sylwestra. – Jedziesz do domu, żeby odwiedzić rodzinę na święta?

– Nie byłem w domu od dawna. Wolę mieszkać tutaj, sam w ludzkim świecie – powiedział, uśmiechając się, gdy barman podał mu drinka. Spojrzał na niego przez chwilę, wziął łyk, skinął głową i odstawił go na bar. – Ale jutro wrócę do domu.

Pewnie był jednym z tych młodych wilkołaków, którzy zdecydowali się zostać w Świecie Ludzi, jak Chris.

– Muszę załatwić kilka spraw rodzinnych – dodał. Spojrzał na mnie, a światła wiszące nad barem podkreśliły jego wysokie kości policzkowe i prosty nos. Miał bladą, wyglądającą na miękką skórę i zastanawiałam się, jak wyglądałby w futrze.

– To nie jest coś, na co czekam – przyznał. – Ale jeśli pozwolisz, że to powiem, domyślam się, że to nie jest tak złe, jak to, co ty przeżyłaś dzisiaj.

Byłam dziwnie urzeczona jego bezpośredniością po dniu kłamstw i zdrad.

– Zdrada? – zapytał. Jego oczy były ciekawe i życzliwe, nawet gdy zdałam sobie sprawę, że wypowiedziałam tę myśl na głos.

Wzruszyłam ramionami, uświadamiając sobie, że ból już trochę zelżał, chociaż nie byłam pewna, czy to zasługa alkoholu, czy towarzystwa. – Od lat jestem związana z mężczyzną, z którym muszę się pogodzić, że nigdy naprawdę mu na mnie nie zależało. – Podniosłam goły palec i pokazałam jaśniejszy ślad po pierścionku. – Wygląda na to, że woli moją najlepszą przyjaciółkę. Byłą najlepszą przyjaciółkę.

– Wygląda na to, że ma kiepski gust – powiedział cicho mężczyzna i chociaż był to oczywiście żart zbytnio, poczułam, jak moje oczy wypełniają się łzami.

Pokręciłam głową. – Jest piękna i młoda. To, że woli ją ode mnie, ma sens. Po prostu nigdy nie myślałam, że tak łatwo odrzuci naszą więź.

Potarłam czoło, które wciąż bolało i zmęczona uśmiechnęłam się do mężczyzny. Bez zastanowienia zaczęłam opowiadać kilka szczegółów, w tym o butelce szampana dla dwojga i komentarzu Olivii o odebraniu sobie życia. Ku mojemu zaskoczeniu zaczął wyglądać na rozzłoszczonego.

– Chcesz powiedzieć, że twój mąż zerwał waszą więź? Tak po prostu?

Skinęłam głową, trochę zaniepokojona jego gwałtownością.

Ale jego oczy znów złagodniały, tym razem z podziwu. – A ty tu jesteś, wciąż stoisz. Musisz być naprawdę silna, skoro znosisz coś takiego i nie musisz spędzić następnego tygodnia w łóżku.

Wzruszyłam ramionami. – Zemdlałam. Obudziłam się przed hotelem. Wyrzucona jak worek ziemniaków. – Wypiłam resztę drinka i dałam znak barmanowi po następnego.

– Niewiarygodne – powiedział, kręcąc głową. – Twoi byli to idioci.

Otworzyłam usta, żeby mu podziękować i poczułam słony smak, gdy łza spłynęła na górną wargę. Jego oczy podążyły za jej śladem, a jego delikatne palce otarły wilgoć.

Zamknęłam oczy, ale łzy nie przestały płynąć. Pomimo faktu, że rozmawiałam z najbardziej atrakcyjnym mężczyzną, jakiego kiedykolwiek spotkałam, czułam się nieszczęśliwa i zmęczona, pusta i krucha.

Na moje policzki wpłynęło dziwne ciepło i otworzyłam wilgotne oczy, widząc, że twarz mężczyzny znajdowała się zaledwie cal od mojej. Zawahał się, a następnie zbliżył usta do moich z delikatnością, która sprawiła, że ​​westchnęłam. W przeciwieństwie do dominujących i agresywnych pocałunków Ethana, ten pocałunek oferował głęboki komfort i tak szczere, uczciwe pragnienie, że prawie nie mogłam myśleć. Poczułam, jak dzień rozmywa się w moim umyśle i z radością to przyjęłam.

Ale wciąż aktywna część mojego mózgu zauważyła coś jeszcze w pocałunku. Pomimo całej słodyczy, jego usta były trochę niepewne i odsunęłam się.

– Ile masz lat? – zapytałam.

On również się odsunął, patrząc na swój drink. – Dwadzieścia pięć – powiedział prawie defensywnie.

– O, moja Bogini – jęknęłam. Najpierw zerwano moją więź, a teraz całowałam dziecko? Czy ten dzień może być bardziej upokarzający?

Spojrzałam na niego i po prostu powiedziałam: – To nie ma sensu. – Sięgnęłam po torbę wiszącą na oparciu mojego stołka barowego.

Gdyby młody mężczyzna mnie złapał, odskoczyłabym, ale dłoń, która dotknęła mojego nadgarstka, była tak miękka, wręcz nieśmiała.

– Chciałbym sprawić, żebyś zapomniała o swoim okropnym dniu – powiedział z małym uśmiechem na pełnych, różowych ustach, które zrobiły coś dziwnego z moim żołądkiem.

– Powinnam iść do domu. – Potem przypomniałam sobie, że już go nie mam. Czy będę mogła zatrzymać dom, podczas gdy Ethan wprowadzi się do posiadłości Alfy z Olivią?

Spojrzałam w te zielone oczy i wzruszyłam ramionami. – Nie mam dokąd pójść.

– To nieprawda – powiedział wymownie.

– Nie ułatwiasz mi tego – poskarżyłam się.

– Dobrze. – Spojrzał na moją rękę bez pierścionka. – Zaakceptowałaś ich zdradę. Dlaczego odrzucać pocieszenie, jeśli mogę ci je zaoferować?

Za młody dla mnie, czy nie, mężczyzna miał rację.

Tym razem to ja go pocałowałam.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 2: #CHAPTER 2: Meeting - Brat Alfy Mojej Bestii | StoriesNook