Sidney odchylił się na krześle, unosząc głowę, by pocałować Zoe. Zoe leżała w jego ramionach ze schyloną głową, odwzajemniając pocałunek z wielką namiętnością i bez opamiętania.
Gdy się rozdzielili, oboje byli lekko zdyszani, a Zoe nieco się zarumieniła.
— Kiedy przyszedłeś? — zapytała Zoe.
Sidney uśmiechnął się.
— Niedawno. O której masz po południu zmianę?
— Dzisiaj przeprowadzałam tylko operacj






