Matteo
Alena i ja siedzieliśmy na sofie w salonie. Od pół godziny czekaliśmy na przyjazd Michaiła i Aleksieja, ale nie mogliśmy winić ich za punktualność, to my zeszliśmy wcześniej.
Gdy tylko usłyszeliśmy dzwonek do drzwi, poszedłem im otworzyć.
Michaił wszedł pierwszy, a za nim Aleksiej. Poszli prosto do salonu, ale nie odezwali się do Aleny ani słowem, siadając po drugiej stronie sofy, naprzeciw






