Alena
"O mój Boże, Zachary!" wykrzyknęłam, idąc w jego stronę.
Zach zareagował wybuchem śmiechu, po czym owinął mnie ramionami. Przytulaliśmy się, bo minęło tyle czasu, odkąd rozmawialiśmy – trzymał się na dystans, kiedy Matteo źle coś zrozumiał, i nadal zachowywał dystans, tylko trochę mniej się bał.
"Jak się masz?" zapytał z uśmiechem.
Odsunęliśmy się od siebie i spojrzeliśmy sobie w oczy.
Niewi






