– Wciąż czuję twój zapach, Tamio – powiedział do mnie swoim niskim, chrapliwym głosem, a ja przełknęłam ślinę, bo zaschło mi w gardle.
– Sylvesterze – zdołałam wydusić, a on wciągnął mnie na swoje kolana. Pojazd był w ruchu.
Pocałował moją szyję i delikatnie przygryzł. Czułam pod spodem jego twardość. Próbowałam wstrzymać oddech.
– Chyba oboje nie możemy się doczekać – szepnął mi do ucha, i to był






