Twarz Wandy stężała, gdy słuchała wymiany zdań między Wyattem a kobietą przez telefon, zupełnie ją ignorując. W końcu nie mogła dłużej udawać. Wściekle chwyciła torebkę i wybiegła z prywatnego pokoju.
W chwili, gdy wyszła na zewnątrz, omal nie zderzyła się z dzieckiem.
Dziewczynka, cztero- lub pięcioletnia, o okrągłych policzkach, z małym koczkiem i miękkimi lokami przy skroniach, trzymała w obu r






