Światło księżyca rozlało się łagodnie, otulając postać mężczyzny i dwójki dzieci czułą, przedłużającą się poświatą.
W drugiej połowie nocy Yunice obróciła się przez sen. Końcami palców dotknęła czegoś ciepłego, niosącego znajomy zapach cedru.
Zbyt zaspana, by otworzyć oczy, zarejestrowała tylko, że ta "poduszka" jest przyjemna – choć trochę twarda, z delikatną fakturą włókien dywanu.
Wymamrotała n






