34 - Elara
– Nie. – Zdławiony krzyk wyrywa się z moich ust.
– O tak. Zgadza się, mała Alfo. Twoja wataha jest teraz nasza – drwi Jeff.
Coś we mnie pęka. Moja mama była niewinna. Nie miała z tym wszystkim nic wspólnego. Kochała i troszczyła się o każdego członka stada jak o własne dziecko. Nie zasłużyła na to, by ją otruto, a potem zabito na szpitalnym łóżku. Znowu czuję, jak płonie we mnie ogień.






